Kanały:
Wpisy
Komentarze

Od początku roku pogoda nas nie rozpieszcza, a ochota na góry jak nigdy.
W końcu udaje się znaleźć dobrze zapowiadającą się niedzielę która z każdym zbliżającym się dniem stawała się coraz mniej pewna przez gromadzące się chmury. W piątek pada hasło, że nawet przy złej pogodzie jedziemy bo po prostu nie wytrzymam. Biorę ze sobą kumpla i na pierwszy ogień w tym roku pada Lubomir. G.E.K.O.N.Y. Odwiedzały go już przy słonecznej pogodzie więc jedziemy się przekonać czy się na nas nie obraził i w zimie przywita chociaż odrobiną słońca. Jak się okazało siedem wyciągów miło wspomina i dzisiaj miałem szansę zrobić kolejne pięć, ale po kolei.

Czytaj dalej »

Właściwie to także początek sezonu zimowego, bo śniegu tyle co kot napłakał i wcześniej nie dało się nigdzie wyjść.

Pamiętam jak rok temu na Kozim mówiłem, że nie pamiętam tak mało śniegu w połowie grudnia w Tatrach, noo to teraz nie pamiętam odkąd chodze tak mało w połowie stycznia. Ależ ile można czekać na wyjście, ciśnienie wzrasta z każdym tygodniem, nie ważne gdzie – ważne żeby Tatry :)   Prognozy wreszcie korzystne od dwóch tygodni. Czytaj dalej »

Prawie 30 stopni na plusie z początkiem roku? Tak jest to możliwe ale nie na naszym kontynencie:) Korzystając z uroków słońca ,basenów czy niesamowitego morza ,oczy co jakiś czas patrzyły w głąb lądu na suche i gorące góry.

ZTGM zawsze i wszędzie

ZTGM zawsze i wszędzie

Czytaj dalej »

Bestia nas wezwała

W pisaniu relacji górskich mam zerowe doświadczenie wiec proszę o wyrozumiałość Smile

3:40, wolne od pracy, a mimo to jakaś nieokreślona moc każe mi wstać z łóżka. Plan na dzisiaj był prosty, pijemy piweczko, walimy Kościelca i w schronie żegnamy rok 2009, góry jednak skorygowały nasze plany… Po kolei. A gwoli ścisłości to koleją i to jakąś starą udajemy się do Krakowa skąd znana już trasa do Zakopanego. Tym razem kierowca okazał się cwany (pewnie poznał Kiełbasę) i powiedział żeby się pospieszyć więc nasz el profesore wrzuca swój plecak do schowka, wsiada do autokaru i ruszamy w podróż. Nie wyjechaliśmy poza obręb dworca i zauważył, że bateryjki zostały w plecaku. Grymas na twarzy, dzień zapowiada się kiepsko, teraz ja się rewanżuję i wyciągam Okocimia którego od razu nie otwieram.

Czytaj dalej »

Przed 19 w czwartek wsiadamy w PKS w składzie Eksplorer, Kefir i ja.
Wcześniej mając chwilę pijemy piwko ,co było przyczyna mojego sprintu w krzaki w Nowym Targu. Po zakupach w Tesco równym tempem udajemy się w stronę Kuźnic. Do Murowańca idziemy Jaworzynką. Jest bardzo ciemno bo księżyc jest cienki jak dupa węża. Lekko po 23 docieramy do schronu, gdzie załatwiam nam małą” zniżkę “(wszak o 3 wychodzimy) Prysznic ,piwko na dobranoc budziki na 2:30.
Dzwoni -to straszne,jakby któryś z chłopaków powiedział żebyśmy to olali to bym nic nie miał przeciw. Ubieramy się o 3 wychodzimy na ciemny szlak w stronę Krzyżnego. Przypomina mi się jak szedłem tu z Kilerem ,wtedy było więcej śniegu i dużo jaśniej. Po mękach dochodzimy do Pańszczycy ,ale czas taki jaki miał być. Idziemy po śladach jest ok, az do miejsca gdzie trzeba założyć raki. Okazało się że Kefirowe rozwalają się po kilku krokach

Czytaj dalej »

Starsze wpisy »