Kanały:
Wpisy
Komentarze

Dzień pierwszy zaczynamy od rozgrzewki, trzeba się przygotować i zrobić lekki trening przed następnym dniem. Ładujemy się na kwatere, przepakowanie prowiantu, sprzętu i wychodzimy na szlak. Najpierw ścieżka pnie się łagodnie w górę, po kilkuset metrach punkt zaopatrzeniowy, kupujemy napoje energetyzujące i dalej w górę.
Szlak teraz lawiruje między drzewami a po chwili wchodzimy w trawki. Jest dosyć stromo, zatrzymuję się i spragniony łykam pyszny napój z czerwonej puszki – dodało mi to sporo sił, więc nie zatrzymując się na dłużej ruszamy dalej…

Łąka na stoku Butorowego

Łąka na stoku Butorowego

Czytaj dalej »

Dzień pierwszy Mięgusz Wielki relacja:Krabula

Po kilku tygodniach bezskutecznego umawiania się, wreszcie znajdujemy termin z dobrą prognozą pogody, który pasuje zarówno !, jak i mnie. W ostatniej chwili dołącza do nas explorer i spotykamy się w sobotę o 5 rano na dworcu w Krakowie. Braliśmy pod uwagę 2 cele, ostateczna decyzja miała zapaść w busie. Na wysokości Bukowiny zobaczyliśmy, że na szczytach Tatr Wysokich panuje już jesień i pojawiły się oblodzenia. Powstało pytanie, czy próbować w ogóle wejścia na Mięguszowiecki. Szczerze mówiąc, ja byłem za tym, żeby iść na górę, którą ostatecznie zrealizowaliśmy w niedzielę, ! twierdził, że może iść zarówno na Sarnią Skałę, jak i Zachodnią Łomnicy i żebyśmy sami decydowali. explorer za to był strasznie nakręcony na Mięgusza, pewnie dlatego że mógł przyjechać tylko na 1 dzień. I głównie dzięki niemu jednak spróbowaliśmy. Czytaj dalej »

Ten szczyt siedział mi w głowie już od dłuższego czasu, miał być zdobyty w jakimś wolnym terminie przy nie sprzyjającej pogodzie, ale jakoś się tak złożyło że był wolny termin, prognozy wyśmienite, innych planów brak – no to jade.

Miał to być typowy ZTGM, nawet mapy nie wziąłem, wszak nie ma sie gdzie zgubić. Zapakowałem 2 browarki, wsiadłem do PKS-u i po 1.5h wysiadłem w Białe.

Mogielica z Polany Stumorgi

Mogielica z Polany Stumorgi

Czytaj dalej »

Krótkie podsumowanie zdobywania Wielkiej Korny Tatr w latach 2008 -2009

GEKONY

GEKONY

Czytaj dalej »

Końcówka drogi Martina

Przed ósmą, Batyżowiecki Staw przywitał nas klasycznie, przenikliwym, zimnym piździdłem. Co najśmieszniejsze, w dolinie, ów wiatr ucichł i znowu zrobiło się gorąco. Przy wejściu w Walowy Żleb, człowiek najpierw zidentyfikowany przez chłopaków jako filanc, okazuje się lekko zagubionym słowackim turystą, który towarzyszy nam do samej przełęczy. W żlebie, opisywanym jako łatwy, początek powiedziałbym był nieco trudny

Na podejściu Walowym Żlebem

Na podejściu Walowym Żlebem

Czytaj dalej »

Starsze wpisy »