Spędzając tygodniowy urlop na stokowych nartach w Zubercu, już mi się tak nudziło, że postanowiłem ruszyć gdzieś poza ratrakowany teren
. Aśkę z rana podrzuciłem pod wyciąg, a sam o 9.00 wychodzę spod Sindlovca. Do skrzyżowania szlaków (Tatliakova Chata/Banikovskie Sedlo) ktoś dzisiaj szedł, dalej dziewiczo, ale na szczęscie w miarę twardo
Przy Chacie czas wejść w snieg po pas. Jest na tyle miękko i grząsko, że pierwsze 100 metrów ‘idę’ na kolanach, przydałby się najprostsze rakiety
o skitourach (których notabene nie można było pożyczyć w żadnej słowackiej wypożyczalni) nie marzę nawet
Potem już łatwiej, trzeba tylko omijać pola kosówek. Kieruję się na szczyt Rakonia, specjalnie nie ide na przełęcz Zabrat (zimowa specyfika podejścia, w odróżniu od letnich ‘zakosów’). Na grań wychodzę ok 100 metrów na lewo od szczytu (na północ).
Jest pięknie, jakoś nawet specjalnie nie jestem zmęczony – szedłem na 100-80 kroków (w porównaniu np do 30-10 na Rysach, czy 50-20 na Granaty). Na górze jest super, słońce pali, ale przy okazji trochę wieje, wkładam więc goretexa
Chwilę cykam zdjęcia na Rakoniu, kontempluje, na Grzesiu widzę pierwszych ludzi podczas dzisiejszej wycieczki. Między Rakoniem a Wołowcem jest niewielki nawis, ale od grzbietu Wołowca, śnieg wygląda już ok, jest fajnie betoniasty, idzie się z rakami jak po autostradzie
Na szczycie Wołowca zaczynam robić zdjęcia, a tu zonk
aparat wyświetlił error 99 i zdechł
po prostu zamarzł
(oczywiście popołudniu w ciepełku odżył). Świecące mocno słońce oszukiwało trochę co do temperatury, ale myślę, że na szczycie było ok -15 stopni
Zostawiam rzeczy na szczycie i robię mały rekonesans w kierunku Jamnickiej Przełęczy, po to tylko żeby stwierdzić, że zrobienie w zimie Ostrego Rohacza od tej strony bez asekuracji jest raczej mało prawdopodobne. Za to na Płaczliwym sporo ludzi – trzeba będzie przetestować trasę Chiefa. Przy schodzeniu raczej bez przygód, może tylko po zejściu z grani – trochę za dużo śniegu pod rakami i ze dwa mało kontrolowane dupozjazdy
Podsumowując – trasa lekka, fajna i przyjemna. Przy większej ilości śniegu, trzeba uważać na dojściu do graniu, może być mocno lawiniasto. Chief pisze żeby wogóle iść od Zverovki w górę, ale imho to wycieczka już na cały dzień i też nie pozbawiona ryzyka lawinowego.



