W Tatrach cały czas dupna pogoda, wali śniegiem i nie może przestać. Na forum skiturowym padł pomysł, aby spotkać się i przy okazji poćwiczyć z piepsami. Miejsce – schronisko i okolice na Turbaczu. Dogaduje się z Marcinem i po 6 wyjeżdżamy z Krakowa, o 8 z Kowańca, a punkt 10.00 meldujemy się w schronie.
Śniegu po drodze bardzo dużo, na szczęście szusujemy na skiturach, ale nie zazdroszczę tuptusiom, których spotkaliśmy, wyglądali na strasznie umęczonych.
Na miejscu KubaR właśnie zaczyna pogadankę teoretyczną.
Potem trzeba było wyjść w teren. Pogoda nie sprzyjała, ale zabawa i tak była przednia. Najpierw zabawa samymi piepsami, potem prezentacja metod macania sondą i wreszcie ćwiczenia w grupach, czyli poszukiwanie zakopanych nadajników po całej polanie
Spotkanie było prześwietne, niestety około 15.00 musieliśmy uciekać. Szaleńczy zjazd zielonym szlakiem i powrót do Krakowa.
Tutaj telefoniczny skrót nakręcony przez Marcina:


